wtorek, 12 stycznia 2010

sranie w banie.

siema.
wiedziałam. lenistwo.
grunt, że w ogóle się wzięłam za napisanie 2 postu.
moja uwielbiona piosenka ostatnimi czasy. < klik 33

piję gorącą herbatę z niebieskiego kubka z białymi kwiatkami.
niedawno wróciłam ze szkoły, jak zwykle przemoczyło mi buty.
bo śnieg.
ogólnie to zastanawiam się. od dłuższego czasu już się zastanawiam.
mam pewien dylemat.. przejąć inicjatywę, czy nie?
w końcu nie wiem, czy coś do mnie czujesz. nie wiem, czy czasem wszystkiego nie spierdolę, jeśli powiem za dużo. z drugiej strony.. może być tak zajebiście! <3
a może po prostu wciąż czekać? ale kur, ile można?!
to trwa już rok. nic nie robię. Ty też nic nie robisz, tak mi się wydaje.
najgorsze jest to, że chyba tylko mnie to męczy.
a mogłabym być tak szczęśliwa...
męczyć się przy miłości mojego życia, czy spróbować z kimś, kogo bardzo lubię i wiem, że on mnie kocha i postara się obdarzyć mnie szczęściem?

{spadam. pani pedagog zaczęła interesować się moimi ocenami.
powiedziała, że mi nie popuści i będzie mieć na oku. obiecałam jej poprawę w nauce.
postawiła mi wysoką poprzeczkę i postaram się jej sprostać.
wiem, że ona chce dla mnie dobrze. może jeszcze wyjdzie mi to kiedyś na dobre..}


`choć ze mną, tylko ujrzę Twój cień..
(...) zatracona w Tobie, proszę ocal mnie!`

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz